Dieta Niskowęglanowodanowa

Podstawą wielu diet jest ograniczenie spożycia określonej grupy składników odżywczych. Często są to węglowodany. Dieta niskowęglowodanowa zakłada zmniejszenie spożycia produktów węglowodanowych do maksymalnie 130 gram na dobę. Eliminowane są głównie produkty bogate w „złe” węglowodany – jak białe pieczywo, makarony, ziemniaki i inne produkty zbożowe, bogate w skrobię oraz wysokoprzetworzone i zawierające znaczne ilości cukru.

Na ogół zastępuje się je białkowymi produktami, w zależności od diety – odtłuszczonymi, bądź przeciwnie, bogatymi w tłuszcze (jak mięso, ryby, oraz nabiał różnego rodzaju). Dodatkowo dozwolone jest spożywanie warzyw i owoców, ale tylko tych zawierających niewielkie ilości węglowodanów (np. sałata, kapusta, brokuły, ogórki, szpinak, maliny, jagody, orzechy). Co ciekawe, większość diet niskowęglowodanowych nie zakłada jakichś drastycznych limitów kalorycznych. Ważne, aby na dzienny procent dostarczanej energii jedynie znikomy udział przypadał na węglowodany (około 5% – 10%). Aby jednak ilość błonnika w diecie nie była deficytowa większość diet zaleca dodawanie do posiłków niewielkich ilości warzyw o niskim indeksie glikemicznym, lub spożywanie otrębów – tak aby nasza przemiana materii nie ucierpiała. Najczęściej niskowęglowodanową kurację kojarzymy z dietą optymalną (Kwaśniewskiego, na której jemy głównie tłuszcze i mięso), Dukana (słynną kuracją białkową) oraz dietą Atkinsa. Zaliczona może być do niej również dieta South Beach, czy ketogeniczna kuracja dla sportowców. Niestety – dieta, w której węglowodany są bardzo drastycznie ograniczane, na rzecz białek i tłuszczy jest obciążająca dla naszego organizmu – szczególnie nerek czy wątroby. Występują również niedobory witamin rozpuszczalnych w wodzie, a także minerałów zawartych w produktach pełnoziarnistych. Zakwaszenie organizmu sprawia, że ubytek wapnia wraz z moczem jest większy, co może skutkować ryzykiem osteoporozy. Warto zastanowić się, czy nie lepiej zastosować bardziej zbilansowaną kurację odchudzającą. Efekty przyjdą być może wolniej, ale nasze ciało na pewno będzie mniej narażone na skutki uboczne.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*